Slider

25.07.2011

Nowa ustawa o nasiennictwie a GMO

Śledząc poczynania polskiego ustawodawcy w kwestii regualcji GMO, automatycznie przychodzi mi na myśl słynne powiedzenie Seneki: „Errare humanum est perseverare autem diabolicum”, co znaczy nie mniej nie wiecej: „Błądzić jest rzeczą ludzką, pozostawać w błędzie rzeczą diabelską”.

Dlaczego takie skojarzenie?

Dlatego, że pomimo wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i orzeczeń naszych krajowych sądów krajowych, a także stanowisk przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa i prawników, polski Sejm przyjął kolejną już ustawę, która w sposób oczywisty łamie prawo Unii Europejskiej. Mowa tym razem o uchwalonej 1 lipca 2011 r. nowej ustawie o nasiennictwie, która utrzymała w mocy (obowiązujący na podstawie poprzedniej ustawy) ogólny zakaz wprowadzania do obrotu materiału siewnego odmian genetycznie modyfikowanych.

Jak wynika ze sprawozdań prac Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, posłowie doskonale wiedzą, że tego rodzaju regulacje są niezgodne z prawem unijnym. Prawo to jasno i wyraźnie zabrania wprowadzania generalnych i nieograniczonych czasowo zakazów obrotu GMO. Nie oznacza to, że takich zakazów wprowadzać nie można w ogóle. Można i czynią to inne państwa członkowskie UE, ale za pomocą innych narzędzi prawnych. Nasi posłowie jednak pozostają głusi na te legalne rozwiązania.

Jak wiadomo za błędy trzeba płacić. A w tym wypadku kwoty mogą być niebagatelne. Jeżeli Komisja Europejska upomni się o nałożenie na Polskę kar finansowych grozi nam – jak wyliczył przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa – jednorazowa kwota ryczałtu w wysokości 4.163.000 euro i okresowa kara pieniężna wahająca się w granicach 5000-302.000 euro za każdy dzień niewykonania przez Polskę zobowiązania, liczona od 2006 r., tj. od momentu wprowadzenia niezgodnego z prawem zakazu.

Jakby tego było mało, ułomne prawo, za które być może przyjdzie nam załpacić, w praktyce może okazać się też zupełnie nieskuteczne. Przedsiębiorcy, którym odmówiono możliwości wprowadzania na rynek materiału siewnego GMO, mogą bowiem dochodzić swoich praw na drodze sądowej. I jak wynika z dotychczasowego orzecznictwa, sądy mogą tu stosować bezpośrednio prawo unijne a nie sprzeczne z nim prawo krajowe.

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Przemysław Marzec 11, 2012 o 13:19

Szanowna Pani Doktor ! Dziwię się, iż pomimo ewidentnych przesłanek za powstrzymaniem GMO przed opanowaniem rynku nasiennictwa w Polsce, o których to przesłankach głośno w świecie naukowym, promuje Pani “jedynie słuszną drogę”. Prawo “unijne” jest tu kwestią drugorzędną. Proszę nie straszyć Polaków “karami” a zrobić wszystko, aby wesprzeć zespoły eksperckie w powstrzymaniu inwazji GMO, zagrażającego równowadze biologicznej.

Odpowiedz

Agnieszka Szymecka Kwiecień 1, 2012 o 10:20

Szanowny Panie Przemysławie,
jestem jak najbardziej daleka od promowania jakiejkolwiek drogi. Zajmuję się prawem i piszę o prawie a nie o polityce. To są zupełnie różne sprawy. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: