Slider

06.11.2012

Włoska walka z “żywnościową przestępczością”

Naszym włoskim przyjaciołom wiele można zarzucić, ale jedno oddać im trzeba. Dbać o swoje tradycyjne receptury i marki to oni umieją.  Rzućmy okiem.

IX Raport o bezpieczeństwie żywności “Włochy przy Stole -2012” – przygotowany przez dwie włoskie organizacje pozarządowe i przedstawiony wczoraj we włoskim Ministerstwie Rozwoju Ekonomicznego – obnażył zakrojony na szeroką skalę proceder podrabiania włoskich specjałów. Jak się okazuje tylko w 2011 r. włoskie służby kontroli żywności zarekwirowały ok. 24 tys. ton produktów o wartości przeszło 840 milionów euro. Przypomnijmy – tak dla zobrazowania sytuacji – że włoski rynek produktów wysokiej jakości (zarejestrowanych nazw) to ok. 6 mld euro.

Jest więc o co dbać. A jak Włosi to robią?

Na uwagę zasługuje propozycja działań prewencyjnych. Do walki z “żywnościową przestępczością” planują stworzyć “okienko anty-podróbkowe”, czyli łatwo dostępny dla każdego konsumenta system informowania odpowiednich służb o podejrzeniach fałszowania “markowych” produktów, ale także zasięgania informacji o ich znakowaniu i walorach. Podobnie jak w Polsce, włoska struktura organów urzędowej kontroli żywności jest dość rozdrobiona, więc takie okienko byłoby jak najbardziej pożądane, ponieważ konsumenci często nie wiedzą do kogo mają zwracać się ze swoimi wątpliwościami.

Skala zafałszowań na rynku włoskim nie może się oczywiście równać z sytuacją w Polsce, gdzie rynek produktów wysokiej jakości nie jest tak rozbudowany. Włosi – niekwestionowani liderzy na rynku europejskim – zarejestrowali w unijnym systemie ochrony nazw tradycyjnej i regionalnej żywności blisko 300 swoich produktów. My dla porównania tylko ok. 30 (w październiku na tę listę trafiła także nasza polska jagnięcina podhalańska). Nie zmienia to jednak faktu, że także w Polsce przypadki zafałszowań nie są rzadkością. Najczęściej ofiarą podróbek pada oscypek i kiełbasa lisiecka.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Marek Styczeń 9, 2013 o 10:19

Na tym polu wręcz musimy brać przykład z Włochów. Większość Polaków na pytanie co kocha w swoim kraju bez wahania wymienia właśnie – dziedzictwo kulturowe. Jednak to, co robimy to zupełne zaprzeczenie tego… Musimy się ocknąć i zacząć dbać o nasze produkty.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: