Slider

03.02.2014

Porządki w prawie, czyli czym jest pyłek w miodzie?

W 2010 r. głośnym echem odbiła się sprawa niemieckiego pszczelarza, w którego miodzie znalazł się – w sposób przez niego niezamierzony – pyłek genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810. Niemieckie organy uznały, że miód ten powinien być oznakowany jako GMO, ponieważ przepisy dotyczące żywności GMO nakazują m.in. odpowienie znakowanie składników GMO, a pyłek – w ocenie tych organów – kwalifikuje się jako składnik. Opinię tę w pełnej rozciągłości podzielił Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Obecnie porządek w tej sprawie robi jednak Komisja Europejska i Parlament Europejski. Przy czym nie chodzi tu o GMO, ale o definicję składnika.

Po wyroku w 2010 r. Komisja Europejska postanowiła działać. Złożyła wniosek o zmianę dyrektywy 2001/110/WE odnoszącej się do miodu, w którym wyraźnie zaproponowała, by pyłek został raz na zawsze uznany za naturalny komponent miodu, a nie jego składnik. Moim zdaniem całkiem słusznie, bo jak twierdzą rzeczoznawcy, pyłek dostaje się do ula wyłącznie dzięki działalności pszczół, a nie pszczelarza. Tymczasem definicja składnika żywności jasno stanowi, że składnikiem jest taka substancja lub produkt, która jest użyta „przy wytworzeniu lub przygotowywaniu danego środka spożywczego”, a więc siłą rzeczy zakłada działanie producenta (a nie sił trzecich, np. pszczół). 15 stycznia 2014 r. w pierwszym głosowaniu Parlament Europejski podzielił zdanie Komisji i przyjął jej wniosek.

Bardzo podoba mi się działanie unijnego prawodawcy. Jest przykładem rzadkiego niestety w dzisiejszych czasach porządkowania prawa i dbania o jego jakość. Jeśli bowiem wola polityczna jest taka, by znakować miód z zawartością pyłku GMO, który się tam znalazł bez woli pszczelarza, to można wydać oczywiście odpowiedni wyraźny wymóg, tyle że wymóg ten powinien być zawarty w przepisach dotyczących znakowania GMO, a nie być karkołomnie wyinterpretowany z definicji składnika żywności, wbrew jej literalnemu brzmieniu. Tego rodzaju zabiegi nie służą bowiem przejrzystości i prowadzą o dalszych trudności w stosowaniu prawa. Jednym słowem – brawa dla Komisji i Parlamentu i życzę także naszemu krajowemu ustawodawcy takiej gorliwości w działaniu lege artis.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: