Slider

Mój blog dedykowany jest prawu żywnościowemu, ale nie mogę oprzeć się pokusie podzielenia się z całym światem odkryciem, jakiego dzisiaj dokonałam. Pokusa jest tym większa, że takie odkrycia nie zdarzają się często. Dziś więc nie o prawie, ale o jedzeniu.

Mam przyjemność prowadzić jutro w Szczecinie szkolenie ze znakowania środków spożywczych (jak wiadomo – rozporządzenie nr 1169/2011 przyniosło ze sobą całą masę zmian, a tym samym pytań i wątpliwości), ale przyjechałam już dziś i zupełnie przypadkiem natknęłam się na miejsce, które sprawiło, że na chwilę poczułam się jak Alicja po drugiej stronie lustra. To magiczne miejsce nazywa się „Biała Trufla” i jest maleńką restauracją na szczecińskiej Starówce.

Od progu przywitała mnie przemiła dziewczyna, która z wielką kompetencją wyjaśniła, w jakim miejscu się znalazłam. Potrawy autorskie, przygotowywane z wykorzystaniem lokalnych ekologicznych produktów, menu komponowane raz na tydzień, sezonowe. Do tego bogaty wachlarz naparów z ziół (zamówiłam napar z jarzębiny – łagodny, treściwy, relaksujący).  Zamówiłam danie główne. Zanim jednak to, na moim stole pojawiła się przekąska. Miły gest gospodarzy. Był to pieróg (na arcydelikantym cieście – oczywiscie handmade), z pokrzywą i kaszą Quinoa (więcej o niej można sobie przeczytać np. tutaj), krwawnikiem i kwiatkami z czosnku niedźwiedziego, a wszystko pod puszystą „pierzyną” piany cytrynowej. Pod tą samą, orzeźwiającą pierzyną podano też danie główne: przyrządzony próżniowo szczupak w towarzystwie trzech młodych ziemniaków oprószonych pieprzem i solą (nie znam szczegółów, ale z całą pewnością nie była to sól „kuchenna”), do tego grillowane szparagi i szczypior czosnkowy (absolutna delicja!), wszystko pokropione emulsją ze szczawiu, ozdobione jadalnymi kwiatami bratka i rzepaku. Uczta dla oczu i żołądka.

To było prawdziwe doznanie! Jak dla mnie – kunszt sztuki kulinarnej. Uważam, że to miejsce powinno zostać oficjalnie uznane za obowiązkowy punkt wizytacji we wszystkich przewodnikach turystycznych po Szczecinie.  A póki co, szczegóły można poznać tutaj.

Polskie przepisy wydają się nie pozostawiać w tym zakresie wątpliwości. Zasadniczo bowiem za zgodność z przepisami prawa żywnościowego odpowiada ten, kto wprowadza żywność do obrotu – a inaczej mówiąc – ten, u którego organy urzędowej kontroli żywności stwierdzają nieprawidłowość i to bez względu na to, na jakim etapie nieprawidłowość powstaje. Bez wpływu na odpowiedzialność sprzedawcy pozostaje fakt, że wina w całości leży po stronie producenta. Okoliczność ta ma jedynie wpływ na sam wymiar wysokości kary. Tak w skrócie przedstawiają się zasady odpowiedzialności w polskim porządku prawnym. Mogą one budzić szereg wątpliwości, w tym zwłaszcza w zakresie zgodności z Konstytucją. Dziś jednak nie o tym. Dziś postawmy pytanie, czy są one zgodne z prawem unijnym. Na to pytanie – w niedawnym wyroku z 13 listopada 2014 r. (sprawa C-443/13) – odpowiada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W wyroku tym Trybunał stwierdził, że przepis krajowy, na podstawie którego przedsiębiorstwo sektora spożywczego prowadzące działalność jedynie na etapie dystrybucji jest karane za dopuszczenie do obrotu środka spożywczego ze względu na niespełnianie wymogów prawa żywnościowego jest zgodny z rozpatrywanymi przepisami prawa żywnościowego. W tej konkretnej sprawie Trybunał rozpatrywał legalność austriackiej ustawy federalnej (BGBI. I, 80/2013), która za wprowadzanie do obrotu środków spożywczych nienadających się do spożycia przewiduje karę pieniężną do 20 000 EUR, w razie recydywy do 40 000 EUR, a w razie nieściągalności grzywny zastępczą karą pozbawienia wolności do sześciu tygodni. Sankcja na podstawie tego przepisu została wymierzona podmiotowi, który prowadził sprzedaż detaliczną pakowanego próżniowo świeżego filetu z piersi indyka. Produkt ten został wyprodukowany i zapakowany przez przedsiębiorstwo trzecie i wykryto w nim zanieczyszczenie Salmonellą Typhimurium, co stanowiło naruszenie mikrobilogicznego kryterium bezpieczeństwa żywności, określone w wierszu 1.28 rozdział 1 załącznika I do rozporządzenia nr 2073/2005. Trybunał uznał, że ukaranie sprzedawcy było jak najbardziej zasadne. 

Sentencję powyższego orzczeczenia można odnieść więc także do przepisów polskich. Warto podkreślić także, że nie jest to pierwszy wyrok, w którym Trybunał zajął takie stanowisko i potwierdził legalność obiektywnego charakteru odpowiedzialności sprzedawców żywności. Miało to miejsce już także w 2006 r., w sprawie słynnego likieru ziołowego.   Czy w ten sposób zaczyna się kreować ogólnoeuropejska tendencja konstruowania odpowidzialności? Tego nie wiem.

Dodam jednak, że póki co nie wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej przewidują obiektywny charakter odpowiedzialności i dopuszczają karanie sprzedawców w sytuacji, w której nie ponoszą oni winy. Przykładem mogą być tu Włochy. Przepisy włoskie wyłączają możliwość nałożenia sankcji na sprzedawcę, który wprowadza do obrotu środki spożywcze w oryginalnych opakowaniach, a niezgodność z przepisami dotyczy właściwości wrodzonych lub składu produktu bądź też właściwości wewnętrzych opakowań. Odpowiedzialność sprzedawcy jest w takim przypadku wyłączona, o ile nie wiedział on o tych nieprawdłowościach, a oryginalne opakowanie nie nosiło znaków modyfikacji. Nie ma więc – jak u nas – automatyzmu, a okoliczności te każdorazowo badają inspekcje kontrolne i dopiero od nich uzależniona jest kara.

 

Nie ma dnia, żeby w codziennej praktyce Centrum Prawa Żywnościowego nie pojawiła się kwestia związana ze stosowaniem oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych. Coraz więcej producentów żywności chce korzystać z „dobrodziejstw” rozporządzenia nr 1924/2006 i zamieszczać w oznakowaniu, w reklamie i promocji swoich produktów informacje o ich szczególnych właściwościach zdrowotnych lub odżywczych.  Wielu z producentów ma jednak sporo wątpliwości i pytań w tym zakresie. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, postanowiliśmy przygotować KOMENTARZ DO ROZPORZĄDZENIA nr 1924/2006. Czytaj dalej >>

13 grudnia 2014 r. – ważna data w kalendarzu producentów żywności. Dziś zaczyna być stosowane Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Rozporządzenie to w wielu aspektach rewolucjonizuje zasady znakowania środków spożywczych w Unii Europejskiej. Jest odpowiedzią na zmieniające się oczekiwania coraz bardziej świadomych konsumentów, a także wypadkową specyfiki czasów, w których żyjemy. Czytaj dalej >>

Na to pytanie wydaje się znaleźli odpowiedź europejscy politycy. Z inicjatywy Holandii i Szwecji podjęta została dyskusja w zakresie rezygnacji z zamieszczania na etykietach niektórych środków spożywczych (np. ryżu, kawy, makaronów) informacji o dacie minimalnej trwałości. Oznaczenie „Najlepiej spożyć do….” w ich ocenie przyczynia się w niechlubny sposób do marnotrawienia żywności przez europejskich konsumentów. Czytaj dalej >>