Agnieszka Szymecka-Wesołowska

dr nauk prawnych

Food law to moja praca i pasja. Na co dzień pomagam producentom, przetwórcom i dystrybutorom żywności odnaleźć się w otoczeniu regulacyjnym rynku spożywczego. A wszystko to, by żywność na naszych stołach była zdrowa, dobrej jakości i służyła konsumentom.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Czy „John Lemon” miał szansę?

Agnieszka Szymecka-Wesołowska02 października 20174 komentarze

Na rynku napojów głośno ostatnio o sprawie ugody zawartej pomiędzy Yoko Ono a producentem napojów z Katowic, który wprowadzał do obrotu produkt pod nazwą „John Lemon”. Ugoda zawarta – od listopada nazwa napoju nie może być już stosowana. Jak podają media nazwa zostanie zmieniona na „On Lemon”. Ciekawe jednak, jakby potoczyły się losy napoju, gdyby producent z Katowic chciał zawalczyć o pierwotną nazwę. Czy miałby szansę wygranej? Zapytałam o opinię eksperta – Mikołaja Lecha – rzecznika patentowego, który – bardzo aktywnie i ciekawie – prowadzi bloga o prawnej ochronie marki. Oto komentarz Mikołaja:

Sprawa ugody pomiędzy Yoko Ono a producentem napojów John Lemon jest medialna aczkolwiek o szczegółach wiadomo niewiele. To co jest pewne, to fakt, że znak towarowy John Lemon został zarejestrowany w EUIPO w 2013 r. Uzyskanie takiej ochrony pomaga, ale nie daje 100% bezpieczeństwa. Jeżeli poprzez rejestrację naruszone zostały prawa osób trzecich np. dobra osobiste, to w przeciągu 5-ciu lat zainteresowana osoba może podjąć próbę jego unieważnienia.

Szczerze żałuję, że Yoko Ono udało się zastraszyć polską firmę bo sprawa byłaby interesująca. Z doniesień prasowych wynika, że powołuje się ona m.in. na zarejestrowane znaki towarowe John Lenon. Faktycznie ma ich wiele. Problem w tym, że te sprzed 2013 r. ochronę mają głównie na terytorium USA a znaki unijne zarejestrowała w 2016 r. Nie ma więc jak powołać się na kolizję z zarejestrowanymi znakami. Mogłaby próbować udowadniać, że określenie John Lenon jest tzw. znakiem powszechnie znanym. Jest to jednak zadanie bardzo trudne, chociażby z tego powodu, że ta powszechna znajomość musiałaby odnosić się do napojów a nie samego faktu kojarzenia muzyka.

No i na końcu mamy dobra osobiste do imienia i nazwiska. Naruszenie nie jest wcale takie oczywiste bo zastosowano tutaj grę słów. Określenie „Lennon” zamieniono na „Lemon”. A w kontekście napojów cytrynowych jest to wyrażenie opisowe, którego nie da się zmonopolizować. Nie da się ukryć, że skojarzenia, które budzi ta marka są jednoznaczne, ale wynik takiego sporu moim zdaniem nie byłby wcale taki oczywisty. Niemniej jestem w stanie zrozumieć dlaczego polska firma zawarła ugodę. Gdyby doszło do próby unieważnienia tego znaku, to patrząc na chociażby spór o klocek LEGO, sprawa we wszystkich instancjach mogłaby trwać około 8 lat. W takim przypadku, kiedy wynik sprawy był niepewny, mniej bolesne okazała się zmiana nazwy.

Swoją drogą zwracam uwagę na to, że wrzawa medialna o tej sprawie na pewno wyraźnie wpłynie na sprzedaż tego napoju. Ja z czystej ciekawości bym go teraz kupił 🙂

Ja również 🙂

W czym mogę Ci pomóc?

Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

Jeżeli potrzebujesz indywidualnej płatnej pomocy prawnej, to zapraszam Cię do kontaktu.

Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

Agnieszka Szymecka-Wesołowska

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    R@f 4 października, 2017 o 01:50

    Yoko Ono (lat 84) + osiem lat procesu = dobry start do dobrej ugody 🙂

    Odpowiedz

    Ania 15 listopada, 2017 o 11:23

    Nie ma co się bać większych, zagranicznych producentów. Jednak fakt faktem jest że słabszy zawsze ma mniejsze szanse. W tym przypadku pewnie zagrałyby pieniądze. Ciekawy wpis. Jednak fakt, firma gdyby walczyła z tak dużym zagranicznym producentem pewnie by zyskała rozgłos 🙂

    Odpowiedz

    Robert 5 stycznia, 2018 o 12:19

    John Lemon mógłby wygrać. Szkoda, że nie próbowali. Nazwa była rewelacyjna i chwytliwa. Do tego jeszcze fajna reklama i furora na miarę Helleny. Wpis bardzo interesujący 😉

    Odpowiedz

    Kamila 25 maja, 2018 o 10:57

    Właśnie takiego wpisu szukałam, pozdrawiam!

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: