Do tej pory soki owocowe (z wyjątkiem soku gruszkowego i winogronowego) mogły być przez ich producentów dodatkowo słodzone w celu uregulowania kwasowości lub nadania im bardziej słodkiego smaku. Na początku marca unijna Rada zatwierdziła jednak nową dyrektywę, która zmieni dotychczasowe regulacje w tym zakresie i wprowadzi zakaz dodawania cukrów do soków. Zmieni jednak bardziej same przepisy niż praktykę, gdyż już dziś de facto zdecydowana większość soków owocowych obecnych na polskim rynku (i w wielu innych państwach UE) jest produkowana bez dodatku cukru.
Co więc dają nowe przepisy?
Więcej przejrzystości. Ponieważ wcześniej dodawanie cukru było dozwolone, powszechną praktyką producentów było zamieszczanie na etykietach informacji o braku użycia cukru za pomocą oświadczenia „bez dodatku cukru”. Po wejściu w życie nowych przepisów takie znakowanie soków będzie niedopuszczalne. Przepisy prawa żywnościowego zabraniają bowiem sugerowania w oznakowywaniu produktu, że środek spożywczy posiada szczególne właściwości, jeżeli wszystkie podobne środki spożywcze posiadają takie właściwości. A zatem, skoro żaden sok nie będzie mógł być ex lege słodzony, to producenci nie będą mogli czynić z tego faktu użytku komerycjnego i informować dodatkowo konsumentów o braku cukru w ich produkcie.
Po wejściu w życie nowej dyrektywy, państwa członkowskie będą miały 18 miesięcy na dostosowanie do niej przepisów krajowych. Jedynie w tym okresie na etykietach będzie mogła być jeszcze zmieszczana informacja, że wszystkie soki owocowe nie zawierają dodatku cukru.
Status prawny pomidora
Nowa „dyrektywa sokowa” wprowadza też jeszcze inną istotną modyfikację. Dotyczy ona kwalifikacji prawnej pomidora. Do tej pory prawodawca – wbrew praktyce botanicznej – nie traktował pomidorów jak owoców. Teraz to się zmieni i z momentem wejścia w życie nowych przepisów, usankcjonowany prawnie będzie fakt, że pomidor to też owoc.
{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }
Na początku chciałbym krótko skomentować informację na temat pomidora, który wkrótce stanie się owocem – w aspekcie prawnym oczywiście. To nie jedyny taki przykład gdy klasyfikacja w dokumentach prawnych kłóci się z nomenklaturą botaniczną i anatomią roślin.
Na początku mojej pracy w branży żywnościowej gdy zacząłem się stykać z przepisami żywnościowymi kilkukrotnie wpadałem w pułapkę nieprawidłowo odczytując przepisy dla np: świeżych warzyw. Por wg np: Rozporządzenia WE Nr 396/2006 (dotyczące pestycydów) jest zaliczany do grupy warzyw łodygowych – podczas gdy tak na prawdę z punktu widzenia anatomii roślin łodyga pora to bardzo niewielka część zwana potocznie piętką pomiędzy korzeniami a liśćmi które stanowią zasadniczą i konsumowalną część tego warzywa. Podobnie jest u cebuli – zjadamy liście a łodyga jest bardzo zredukowana. Kapusta z kolei można by się spodziewać, że będzie w grupie warzyw liściowych natomiast została zaklasyfikowana do oddzielnej grupy: warzyw kapustnych – bardziej ze względu na przynależność do rodziny Brassicaceae jak pozostałe warzywa z tej grupy niż ze względu na część jadalną tego warzywa.
Interpretacja tego typu przepisów może zatem sprawić przynajmniej początkowo sporo problemów szczególnie dla osób z wykształceniem przyrodniczym nie znającym wszystkich aktów prawnych wprowadzających swoje własne klasyfikacje na potrzeby regulacji prawnych w zakresie artykułów spożywczych.
Pozdrawiam serdecznie.
Panie Konradzie,
bardzo dziękuję za ciekawy komentarz i zachęcam do częstszego dzielenia się z Czytelnikami Pana doświadczeniem w zakresie zagadnień z pogranicza praktyki i prawa.
Pozdrawiam serdecznie.
Wiem, że to trochę radykalne, ale zakazał bym totalnie dodawanie cukru jak i jakichkolwiek słodzików do wszystkich soków… Dlaczego? Jeśli dokładniej przyjrzymy się sprawie to dowiemy się, że nasze spożycie cukrów wielokrotnie przewyższa nasze potrzeby. Po co sobie szkodzić ? Przecież owoce mają wspaniały smak same z siebie.