Śledząc poczynania polskiego ustawodawcy w kwestii regualcji GMO, automatycznie przychodzi mi na myśl słynne powiedzenie Seneki: „Errare humanum est perseverare autem diabolicum”, co znaczy nie mniej nie wiecej: „Błądzić jest rzeczą ludzką, pozostawać w błędzie rzeczą diabelską”. Czytaj dalej >>
…. tak postanowił Międzyrządowy Komitet UNESCO dla zachowania niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości, który zebrał się w listopadzie 2010 r. w Nairobi i wpisał dietę śródziemnomorską na swoją prestiżową listę. Wydarzenie na pewno bez precedensu. Nie często sprawy żywności i jedzenia uzyskują tak wysokie kulturowe wyróżnienie. Zaskakujące? A niby dlaczego. W końcu o kulturze możemy mówić wszędzie tam, gdzie człowiek coś tworzy i kreuje, przeobraża to, co znajduje w naturze. A w przypadku żywności jak w żadnym innym wymiarze naszego życia kreujemy, selekcjonujemy i przetwarzamy na gigantyczną wprost skalę. To co jemy i jak jemy jest przejawem naszego kulturowego kodu, elementem naszej regionalnej, narodowej bądź kontynentalnej tożsamości. Podobnie jak obraz czy muzyka żywność i jej kompozycja stają się wyrazem naszej wrażliwości, upodobań i smaku. Ba! Nawet tutaj możemy rozróżnić tzw. „kulturę masową” i „kulturę wysoką”. Czytaj dalej >>
Polacy za bardziej prawdopodobne uważają pogorszenie zdrowia spowodowane spożywaną żywnością niż stanie się ofiarą przestępstwa! Tak wynika z sondażu Eurobarometru przeprowadzonego w zeszłym roku na temat zagrożeń związanych z żywnością. Czy to wina podstępnych producentów? Okazuje się, że nie. To wina nas samych. Czytaj dalej >>
Pomimo szumnych planów, w Unii Europejskiej zakazu klonowania zwierząt z przeznaczeniem na żywność nie będzie. Przynajmniej na razie. Zakaz taki miał być wprowadzony przy okazji nowelizacji rozporządzenia regulującego tzw. novel foods, czyli nową żywność (Rozporządzenie WE 258/97), ale kilka dni temu nastąpiło fiasko rozmów pomiędzy Parlamentem Europejskim a Radą i żadnych zmian nie będzie. Czytaj dalej >>
Może zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tylko niektóre produkty spożywcze zawierają na swoich opakowaniach informacje o ich wartości odżywczej? Dlaczego niekiedy są one podawane w formie tabelek a czasem w formie (pionowego bądź poziomego) wykazu? Dlaczego raz znajdują się z tyłu a raz z przodu opakowania a do tego jeszcze często w różnych konfiguracjach (np. na jednym serku podaje się tylko kalorie, białko, węglowodany i tłuszcz a na drugim dodatkowo także ilość cukru, błonnika, skrobi czy cholesterolu)? Pytania niby pozornie bez znaczenia, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że coraz większą uwagę przywiązujemy (jako konsumenci) do zbilansowanej, ostrożnej i zdrowej diety, a etykieta jest najczęściej jedynym przekaźnikiem informacji o właściwościach odżywczych produktu, pomyślałam, że warto przyjrzeć się tej kwestii nieco bliżej. Czytaj dalej >>

