Ostatnio na rynku spożywczym głośno o nowej regulacji dotyczącej ograniczeń zawartości izomerów trans kwasów tłuszczowych („tłuszczów trans”) w produktach spożywczych.
Limity w tym zakresie wprowadziło rozporządzenie Komisji (UE) 2019/649 z dnia 24 kwietnia 2019 r. zmieniające załącznik III do rozporządzenia (WE) nr 1925/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady w odniesieniu do izomerów trans kwasów tłuszczowych, innych niż izomery trans kwasów tłuszczowych naturalnie występujące w tłuszczu pochodzenia zwierzęcego.
Co z niego wynika?
Od 1 kwietnia br. do obrotu nie mogą być wprowadzane produkty przeznaczone dla konsumenta finalnego lub handlu detalicznego, które mają przekroczony próg 2 gramów na 100 gramów izomerów trans kwasów tłuszczowych.
Mowa tu o tłuszczach trans pozyskanych przemysłowo w procesie częściowego utwardzania/uwodorniania płynnych olejów, a nie o tłuszczach pochodzenia naturalnego, obecnych w niektórych produktach odzwierzęcych. Więcej na ten temat mówiłam dla Agencji Informacyjnej „Newseria” tu oraz pisałam na łamach Dziennika Gazeta Prawna (z tekstem można się zapoznać tu).
Tutaj natomiast chciałabym się skupić na innym aspekcie związanym z tłuszczami trans.
Jak (nie) znakować produktów bez tłuszczów trans
Otóż jak to często bywa, szum na rynku wokół jakiejś niedozwolonej, niebezpiecznej czy z innego względu kontrowersyjnej substancji wywołuje często u producentów chęć pochwalenia się, że ich produkty są od nich wolne (patrz: „wolne d GMO”, „bez sztucznych barwników” czy „bez syropu glukozowo-fruktozowego”).
Pojawia się zatem pytanie czy i ewentualnie, pod jakimi warunkami na etykiecie produktów spożywczych mogą znaleźć się hasła o braku w nich tłuszczów trans.
Oczywiście w pierwszym rzędzie należy pamiętać o zakazie wprowadzania konsumenta w błąd (art. 7 rozporządzenia nr 1169/2011).
A zatem, jeśli na etykiecie produktu chcemy napisać, że jakiegoś składnika w nim nie ma, to – po pierwsze – naprawdę nie może go w nim być (a przynajmniej do granicy oznaczalności wyników analiz laboratoryjnych) a – po drugie – na rynku muszą się znajdować produkty podobne, które takie składniki zawierają.
Nie można bowiem deklarować, że środek spożywczy posiada szczególne właściwości, jeśli wszystkie podobne środki spożywcze mają takie same cechy (np. nie można zamieszczać hasła „bez barwników”, jeśli do danej kategorii produktów dodatek barwników jest zakazany).
Odnosząc to do wspomnianego na wstępie rozporządzenia nr 2019/649 (a raczej znowelizowanego rozporządzenia nr 1925/2006) można by przyjąć, że na rynku mogą być produkty z zawartością izomerów trans kwasów tłuszczowych poniżej progu 2 gr na 100 gr tłuszczu. A więc jeśli dany produkt należy do kategorii produktów, w których takie tłuszcze mogą się pojawiać, to teoretycznie informacja „bez tłuszczów trans” nie powinna budzić wątpliwości.
No właśnie. Teoretycznie.
Pamiętajmy bowiem, że deklaracja „bez tłuszczów trans” niesie ze sobą informację o właściwościach odżywczych produktu (o ile nawet nie o właściwościach zdrowotnych…). Tym samym, zastosowanie do niej może znaleźć także rozporządzenie nr 1924/2006 w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności.
Zakładając zaś, że taka deklaracja kwalifikowałaby się jako oświadczenie żywieniowe, to zgodnie z art. 8 tego rozporządzenia – mogą być stosowane tylko takie oświadczenia, które są wymienione w jego załączniku. A tam oświadczenia o „braku tłuszczów trans” nie ma.
Najbardziej zbliżone „tematycznie” oświadczenia to:
- NISKA ZAWARTOŚĆ TŁUSZCZÓW NASYCONYCH: Oświadczenie, że środek spożywczy ma niską zawartość tłuszczów nasyconych, oraz każde oświadczenie, które może mieć taki sam sens dla konsumenta, może być stosowane tylko wówczas, kiedy suma nasyconych kwasów tłuszczowych i izomerów trans kwasów tłuszczowych w produkcie nie przekracza 1,5 g na 100 g produktów stałych lub 0,75 g/100 ml dla produktów płynnych, a w obu przypadkach kwasy tłuszczowe nasycone i izomery trans kwasów tłuszczowych nie mogą dostarczać więcej niż 10 % wartości energetycznej.
- NIE ZAWIERA TŁUSZCZÓW NASYCONYCH: Oświadczenie, że środek spożywczy nie zawiera tłuszczów nasyconych, oraz każde oświadczenie, które może mieć taki sam sens dla konsumenta, może być stosowane tylko wówczas, gdy suma tłuszczów nasyconych i izomerów trans kwasów tłuszczowych nie przekracza 0,1g tłuszczów nasyconych na 100 g lub 100 ml.
- O OBNIŻONEJ ZAWARTOŚCI [NAZWA SKŁADNIKA ODŻYWCZEGO: Oświadczenie »o obniżonej zawartości tłuszczów nasyconych« oraz każde oświadczenie, które może mieć taki sam sens dla konsumenta, może być stosowane tylko wówczas:
- gdy suma nasyconych kwasów tłuszczowych i kwasów tłuszczowych trans w produkcie opatrzonym oświadczeniem wynosi przynajmniej 30 % mniej niż suma nasyconych kwasów tłuszczowych i kwasów tłuszczowych trans w produkcie podobnym; oraz
- gdy zawartość kwasów tłuszczowych trans w produkcie opatrzonym oświadczeniem jest równa lub mniejsza niż zawartość kwasów tłuszczowych trans w produkcie podobnym.
Tutaj jednak odniesienie do tłuszczów trans stanowi warunek do zastosowania oświadczeń o kwasach nasyconych, a nie jest osobnym oświadczeniem. W konsekwencji, nawet jeśli deklaracja „bez tłuszczów trans” jest obiektywnie prawdziwa (produkt jej nie zawiera), to i tak może zostać zakwestionowana jako wątpliwa z punktu widzenia zgodności z regulacją o oświadczeniach żywieniowych i zdrowotnych.
Konsument (nie)poinformowany
Jak więc konsument może się dowiedzieć o tym, czy w produkcie, po który sięga nie ma zakazanych tłuszczów trans?
Na etapie procedowania nowych limitów, prawodawca unijny rozważał włączenie informacji o zawartości tłuszczów trans w ramy obowiązkowej informacji o wartości odżywczej (tak jak ma to miejsce w Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych). Rozwiązanie to jednak nie zostało przyjęte.
Konsumentowi pozostaje zatem tylko dotychczasowa – nieco zakamuflowana – informacja w wykazie składników o tym, że do wytworzenia produktu zostały użyte częściowo utwardzone lub uwodornione oleje. W takim bowiem procesie powstają te niepożądane substancje. A zgodnie z załącznikiem VII rozporządzenia nr 1169/2011: „Oznaczeniu oleju uwodornionego musi towarzyszyć określenie „całkowicie uwodorniony/utwardzony” lub „częściowo uwodorniony/utwardzony” (to samo dotyczy tłuszczu).
Pytanie jednak czy przeciętny konsument jest faktycznie w stanie odkodować z tej informacji, informację o obecności w produkcie tłuszczów trans, a także mieć świadomość, że obecność w produkcie takich substancji nie powinna przekraczać 2gr na 100 gr tłuszczu?
Co więcej, czy można oczekiwać, że przeciętny konsument potrafi rozróżnić znaczenie hasła „całkowicie uwodorniony/utwardzony” od „częściowo uwodorniony/utwardzony” uwzględniając, że tłuszcze trans powstają wyłącznie w ramach tego drugiego procesu?
***
Zachęcam do przeczytania: